Z tyłu platformy pojawiły się drzwi. Nie zwykłe. Portalowe. Nad każdym wisiała etykieta:
– Wybierz – rzekł Gigant Branzy. – Albo testujesz błędy, albo ja testuję ciebie. Gigant branzy 4.0 -wczesny dostep-
– To… to nie istnieje. Ja napisałem ten regulamin. Z tyłu platformy pojawiły się drzwi
Odwrócił się. Gigant Branzy 4.0 stał w tym samym miejscu, ale jego diamentowy miecz wisiał bezwładnie, a z pikselowych oczu spływały maleńkie prostokąty łez. ale jego diamentowy miecz wisiał bezwładnie
Z tyłu platformy pojawiły się drzwi. Nie zwykłe. Portalowe. Nad każdym wisiała etykieta:
– Wybierz – rzekł Gigant Branzy. – Albo testujesz błędy, albo ja testuję ciebie.
– To… to nie istnieje. Ja napisałem ten regulamin.
Odwrócił się. Gigant Branzy 4.0 stał w tym samym miejscu, ale jego diamentowy miecz wisiał bezwładnie, a z pikselowych oczu spływały maleńkie prostokąty łez.